O autorze
LokalnyRolnik.pl to platforma zakupowa pełniąca funkcję wirtualnego targowiska, na którym swoje ekologiczne, tradycyjne i lokalne wyroby oferują miejscowi rolnicy i wytwórcy. Kochamy dobrze, zdrowo i mądrze jeść. Z kolei dzięki grupom zakupowym, w których odbiera są zamówienia, tworzymy miejsca spotkań, zachęcamy ludzi do nawiązywania sąsiedzkich więzi i porzucenia bezdusznej anonimowości. Jak to wszystko się zaczęło? Możecie sprawdzić na naszym blogu: https://lokalnyrolnik.pl/blog/

Niedroga ekologiczna żywność? To możliwe!

https://picjumbo.com/tomatoes-and-carrots/
W ostatnich latach popularność ekologicznej żywności zaczęła gwałtownie wzrastać. Po pierwotnym zachłyśnięciu się skalą dostępności różnego rodzaju produktów, można powiedzieć, że obecnie uwaga konsumentów zwraca się w stronę jakości. Pozbawiona przemysłowej stymulacji pod względem chemicznym żywność stała się rarytasem i jednocześnie modą. Bardzo kosztowną modą. Czy naprawdę za eko artykuły musimy płacić dwa lub nawet trzy razy więcej, niż za ogólnodostępne towary?

Ty też sprawdzasz etykiety zamieszczone na opakowaniach żywności w czasie zakupów w supermarkecie? Nie myśl, że jesteś w tej czynności odosobniony. Nie da się ukryć, że robimy zakupy coraz bardziej świadomie, szukamy informacji, które pomogą nam zidentyfikować skład oraz jego potencjalny wpływ na nasze zdrowie, a w dalszej perspektywie samopoczucie i jakość życia.

Trend to wspaniały, ale na pragnienia posiadania żelaznego zdrowia niezbyt entuzjastycznie reagują nasze portfele i konta bankowe. Nic dziwnego, kogo stać na to, aby wydać trzy razy więcej na jedzenie, niż miało to miejsce dotychczas i czy naprawdę tak musi być?

Eko markety – biznes, który kręci się sam
Pewnie, że się kręci. Gnany mocnym postanowieniem, że od teraz będziesz dobry dla swojego organizmu, ciała i zdrowia, wpadasz do eko marketu i kupujesz. Mało kiedy kończy się na pojedynczym produkcie. Przecież jeden artykuł nie zrewolucjonizuje ani zasobów lodówki, ani tego, co spożywamy. Zatem dokładamy do koszyka kolejne rzeczy, aby wyjść poza terytorium iluzji. Zakupy rosną w swojej objętości, a wraz z nimi nasz spokój, że siebie nie oszukujemy, a szansa na zmianę staje się faktem. Entuzjazm topnieje jednak przy kasie, oczy rosną nam do rozmiarów złotówek. Drogo to zdrowie nas kosztuje.


Znów jednak zdziwienie nie jest uzasadnione, zanim bowiem produkty ekologiczne trafią na sklepowe półki, najpierw przechodzą przez cały cykl logistyczny naszpikowany pośrednikami. Droga wiedzie od wytwórcy (rolnika/producenta), przez magazyny, hurtownie i centrale sklepów spożywczych. Dopiero potem stają się częścią ekspozycji sprzedażowej, która nęci nasze zmysły. Łańcuch dystrybucyjny generuje wysokie koszty nie tylko ze względu na transport, ale również magazynowanie, które niekiedy przekraczają kwotę produkcji danego towaru. Czyli płacąc za jabłko w eko markecie, wykładamy pieniądze nie tylko za sam owoc, ale również proces dystrybucyjno-produkcyjny. Czy da się jednak płacić mniej?

Żądanie niemożliwego?
Okazuje się, że można „mieć ciastko i zjeść ciastko”. Wystarczy zmienić dostawcę, zwrócić się w stronę wytwórców i odejść od blichtru sprytnie skomponowanego marketingu promującego modę służącą jak największym zyskom. Jesteś tym, co jesz. Jeśli zatem chcesz sobie pozwolić na dobrej jakości jedzenie, zajrzyj tam, gdzie lokalni rolnicy sprzedają efekty swojej pasji i pracy. Dobrej jakości żywność nie jest już tak niedostępna, jak kiedyś.
Trwa ładowanie komentarzy...